
Krzysztof Chrabja Bielański nie żyje
Większość z Was już o tym wie. Internet nie jest taki wielki, jakby się komuś wydawało. Chrabja zmarł i została pustka. Nieźle się Go czytało. Giętki język, niesamowita zdolność wyłapywania absurdów i niesprawiedliwości, trochę uszczypliwości, sporo autoironii, wagon wiedzy na tematy różne. Kto czytywał, ten wie.
Nie zamierzam uderzać w melodramatyczny ton. Sam Chrabja wykpiłby to jako pierwszy. Zmarł i cześć. W życiu miał mocno pod górkę, ale Wielcy już tak mają. Karma czy inne cholerstwo. Jak poeta, który musi być nieszczęśliwie zakochany, by tworzyć. Zmarł we śnie. Może dobre bogi chciały w ten sposób zrekompensować ową górkę.
Teraz padło pytanie: co dalej? Padła też odpowiedź – Poślizg nie zostanie zamknięty. Spróbujemy go reanimować. Nie w identycznej formie, bo tak się nie da, formę dawał Chrabja i nikt nie będzie się wygłupiał naśladując, bo po pierwsze się nie da, a po drugie… "po drugie" nie będzie, bo nic nie wymyśliłam, ale pasowało mi do rytmu.
Prośba do Was. Szukamy osób do współpracy. Osób ciekawych świata, osób, którym nie jest obojętne tu i teraz, osób, które potrafią pisać poprawnie w języku polskim. Wszystkich chętnych proszę o przesłanie poprzez ten formularz, swojego zgłoszenia z kilkuzdaniowym wytłumaczeniem „dlaczego”.
Pozdrawiam
Eia
samozwańcza po Naczelnego
W walce z głupotą nie ma wygranych, są tylko cudem ocaleni...
Kubuś Anarchosyndykalista
Prasa musi mieć możliwość mówienia wszystkiego, żeby niektórzy ludzie nie mieli możliwości robienia wszystkiego.
L.Terenoire
Poślizg jest jedynym oficjalnym organem Partii Świętego Spokoju im. F. Dulskiego. Został powołany na fali nudy, irytacji i sezonu ogórkowego w lipcu '97 roku. Informacją manipuluje wedle uznania, upodobania i bez potrzeby - jako, że satyra leci w tzw. interesie publicznym. I dlatego, że cięgiem jest tyle rzeczy do obśmiania.
Co prawda obśmiania czasem z zaciśniętymi zębami, albo i przez łzy, ale co my na to poradzimy? A nic jakby. Taką już mamy zasraną rzeczywistość. Którą sobie sami nota bene robimy.
Można a nawet trzeba rozpowszechniać, ale tylko z podaniem źródła.



