autorytet medyczny, psiakreFF!
Olejnik Monika wzięła na spytki Rokitę Nelly. I choć ta pierwsza wyraźnie obniżyła loty i jej popisowe inteligentne pastwienie się nad politykierami odeszło już w zapomnienie, ustępując pola prostemu łapaniu za słówka i zagadywaniu niewygodnych wypowiedzi, to jednak udało jej się - czyżby przypadkiem? - ujawnić samorodny autorytet medyczny w dziedzinie bezpłodności.
Otóż Rokita Nelly z całą stanowczością i beztroską niedouka stwierdziła, że wedle niej bezpłodność ma podłoże psychiczne i w związku z tym in vitro jest nie tylko niepotrzebne, ale i szkodliwe, bo nie usuwa podstawowej przyczyny niezdolności do rozmnażania się.
Znaczy ci, co są to bezpłodni to świry, których trzeba leczyć psychiatrycznie, żeby się mogli rozmnożyć?
Znaczy psychiatrycznie należy leczyć faceta, którego klejnoty produkują martwe plemniki lub nie produkują ich wcale; także samo należy leczyć kobitkę, której jajniki nie są w stanie wyprodukować podatnych na zapłodnienie i nieuszkodzonych komórek jajowych.
Coś mię się zdaje, że Rokita dwojga imion JezusMaria! powinien żonie swej założyć kaganiec, ew. poddać psychoterapii, która wyhamowałaby jej idyjotyczne słowotoki. Ino, że to raczej na niepowodzenie skazane jest skuli tego, że wspomniany pantoflarz pierwszej klasy międzynarodowej i na dodatek tez świr modelowy - vide lufthansowa afera.
Osobiście postulowałbym poddanie Rokity Nelly o ile nie leczeniu, to przynajmniej obserwacji psychiatrycznej, bo ino ktoś, kto jest z uma zszedszyj może podobne głupoty z kamienną twarzą i pełnym przekonaniem opowiadać.
Mię osobiście na ten przykład już w liceum nauczono, na biologii skądinąd, że bezpłodność jest schorzeniem natury fizjologicznej, nie zaś psychicznej. Zresztą - jaki wpływ może mieć psyche na chore yayca lub jajniki?
Dokładnie żaden. Zaś na tej samej zasadzie można by twierdzić, że rak płuc nie jest spowodowany paleniem fajek, ale przypadłością psychiczną i że jak się ją leczyć zacznie, to rak minie jak ręką odjął.
Zaniedbaliśmy Wały i Poślizgi nieco - obiecujemy poprawę. I jako pierwszą do Wała Roku nominujemy Rokitę Nelly.
Jakoś dziwnie pewni jesteśmy, że jeszcze niejeden podobny kwiatek jest ona zdolna wyprodukować. I chyba nie znajdzie się nikt, kto by ją pobił.





