Trwa powódź, a w jej wodach, jak ogólnie wiadomo, wyśmienicie czują się... torpedy. Wyborcze tą razą.Oto bowiem jak Platzfusy zaproponowały, żeby uprawnienia do drugiej tury wyborów poza miejscem zamieszkania pobierać tuż po turze pierwszej, reszta politykusów, w tym koalicyjny (!) peesel, zawyła głośne "NIE!".
Intencja czytelna: 4 lipca, elektorat Platzformy jest zazwyczaj na wakacjach, zaś elektorat PIS-dzielców, zazwyczaj nigdzie nie wyjeżdza, więc liczą ci ostatni na osłabienie frekwencji, czyli zwiększenie swoich szans. Nie bez racji liczą, bo elektorat Platzfusów jak nie może czegoś zrobić natychmiast i bez wysiłku, to sięga po pilota i zmienia kanał. Elektorat PIS-dzielców zaś potulnie wykona, co się od niego żąda, byle tylko zagrodzić drogę bezbożnikom, pedałom, żydom, ruskim, etc.
No i robi się ciekawie, walka wyborcza, jak się patrzy. Ciekawość, jaką kontr-torpedę odpali teraz Platzforma? My w każdym razie, tu, w Poślizgu będziemy komentować te tytaniczne zmagania, biorąc wzory z najlepszych i najbardziej emocjonalnych komentatorów, jakich znamy.


