VicePawlak zaproponował uszczęśliwienie każdego polskiego ucznia iPadem. Pomijam już to, że system operacyjny iPada nie toleruje nic, na czym łapy nie położył Steve Jobs; pomijam problemtyczną przydatność uczniowską iPada, bo większość (nie najtańszego) softu do niego to gry, i akurat nie te, w które najczęściej grywają uczniaki. Zwracam natomiast uwagę na wyborcze (a jakieżby teraz inne?) zachowania Vice.
Chciałby on dowartościować nie tyle maluchy, ile ich rodziców, czyli potencjalny elektorat. Bo iPad to gadżet kosztowny i prestiżowy, czyli - jak się odczyta sygnał wysłany przez Vice do wyborców - kto ma iPada ten jest "lepszy", a kto mu tę lepszość dał? Vice oczywiście, galopujcie rodacy do urn i głosujcie na Vice!
Mocno przypomina to kawał o wyfiokowanym metrosexualnym, który złowił złotą rybkę. Ta dała mu zrealizować jedno życzenie. Na co metrosexualny bez wahania: chcę mieć okulary od Versace! Rybka, lekko zmieszana, sugeruje: zobacz, masz szansę zrealizować wszystko, nie bądź egiostą, wymyśl coś nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich ludzi! Na co metrosexualny: dobrze, chcę, żeby wszyscy ludzie mieli okulary od Versace!



