POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

wkład

Email Drukuj PDF

wkład
Nie chodzi tu wcale o wkład mieszkaniowy czyli ilość kasy na koncie ułatwiającą wydobycie od banku kredytu na mieszkanie. Chodzi raczej o to coś, co niemal każdy artysta – jaki by on nie był – wnosi w rozwój kultury. Kultury bez żadnych dodatkowych przydawek. Czyli żadnej tam kultury masowej, pop kultury itd. itp. Kultury w ogólności.
François Villon pisywał wiersze po knajpach i recytował je dziwkom. Abstrahując od tego, że kilkakrotnie, w tym także za tzw. pobicie ze skutkiem śmiertelnym, trafiał do więzienia. I, że wisiał nad nim wyrok śmierci.
Andy Warhol wziął puszkę zupy pomidorowej Campbella i przerobił ją na dzieło sztuki.
Rafał Wojaczek pił na umór i w pijanym widzie pisał przejmujące wiersza.
Nie ma sposobu na to, żeby zaprzeczyć, że wszyscy trzej, i wielu innych oczywiście, wywarli wielki i znaczący wpływ na kulturę.

Można się zżymać, ale swój wkład w kulturę ma także dyskopulo, 'muzyka chodnikowa' czy inna konfekcja muzyczna. Wszak sławetne 'majteczki w kropeczki' i 'mydełko Fa' stały się pożywką, na której wyrosło ładnych kilkanaście (o ile nie kilkadziesiąt) świetnych numerów kabaretowych. I do końca nie wiadomo, czy przypadkiem współczesna tandeta spod znaku np. Dody nie stanie się kiedyś dla kogoś inspiracją. Niekoniecznie na tym samym poziomie. Na zdecydowanie wyższym.

Dlatego też zadziwiły mnie głosy 'fachowców z branży', którzy podsumowywali Madonnę jako niemal zero. Co by się o niej nie sądziło i powiedziało, to nie sposób odmówić jej tego, że stała się nie tylko wzorem dla naśladowców, ale i inspiracją dla tych, których trudno o naśladownictwo posądzać.
Szczególnie jeśli chodzi o wielki szoł, w którym nie ma żadnego zbędnego elementu i w którym wszystko nie tylko do siebie pasuje, ale i gra jak w szwajcarskim zegarku.

I można mnie kląć w żywy kamień, że śmiem stawiać Madonnę obok Villona, Warhola czy Wojaczka. Proszę bardzo. Niemniej wszyscy oni w jakiś sposób odcisnęli swoje piętno na tym, co nazywamy kulturą.
Czyli jednym słowem – mają swój wkład w jej tworzeniu. I to niewąski.

ps.
Do wszelkich protestów, że koncert Madonny akurat 15 sierpnia to niby szarganie i obraza odnosił się nie będę, bo to taka żenada, że aż żal dupę ściska. Tak ściska, że się normalnie wyknocić - jak mawiał Szwejk - nie można.

Zmieniony: niedziela, 16 sierpnia 2009 14:53