POŚLIZG

...nieregularnik wrednych komentarzy...

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

patriotyzm

Email Drukuj PDF

patriotyzm

Jest – a może był? – taki wyraz: patriotyzm. Ogólnie rzecz biorąc oznacza(ł) 'miłość do ojczyzny, do własnego narodu połączona z gotowością ofiar dla nich'. Czemu odsyłam go w przeszłość? Ano, bo wszystko jakoś wskazuje na to, że odchodzi w zapomnienie i stopniowo zastępuje go agresywny szowinizm.

Nie będę już wracał do 1 września na Westerplatte. Jeszcze bym się niepotrzebnie zapienił i zaczął 'panienkami' rzucać. Co przecież nie przystoi. Zresztą – lepiej spuścić na tę całą, nikomu skądinąd niepotrzebną aferę, litościwą zasłonę milczenia.

W sumie bardziej wkurza mnie bardziej, przy czym 'wkurza' jest bardzo delikatnym określeniem mojego stanu, cała ta zadyma wokół 'zbrodni wojennej' i 'ludobójstwa'.

Jak doczytałem; doczytałem, bo nie wiedziałem – ludobójstwo jest jedną z kategorii zbrodni wojennych. Na logikę więc biorąc nie użycie jej w sejmowej uchwale i tak niczego nie zmienia. Z drugiej jednak strony – czemu jednoznacznie nie nazwać tego, co stało się w Katyniu?
Nie ulega wątpliwości, że jest to wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia.

Z tym, że niekoniecznie mnie się podoba to, że z tego orzecha zrobiła się wyjątkowo cuchnąca afera. Cuchnąca, bo zarówno Kaczyński J., jak i Niesiołowski S. obstają przy swoich stanowiskach z uporem maniaka. Zaś cała widownia w postaci reszty lokatorów ławek na Wiejskiej nie szczędzi im wyjątkowo kretyńskich komentarzy. Kretyńskich, bo wyjątkowo ostrych i z wielką lubością wygłaszanych publicznie. Ostatecznie każdy chce odciąć jakiś kupon popularności pod kątem zbliżających się – było nie było – kolejnych wyścigów do wyjątkowo lukratywnego zajęcia posła czy senatora.

Oczywiście pomagają w tym media, wręcz robiąc coś na kształt rankingu stanowisk tego czy innego posła czy senatora. I czego się czepiam?
Ano tego, że wszystko to dzieje się publicznie, po raz kolejny robiąc z nas – jako narodu – bandę półgłówków. Jaka inna nacja wywleka w taki sposób swoje kompleksy, fobie i uprzedzenia?
Ano jakby żadna. Przecie można było wszystko załatwić za zamkniętymi drzwiami, nie pokazując całemu światu jakie to sami ze sobą mamy problemy. I jak to się nie potrafimy dogadać.

Żółć mnie podchodzi do gardła i to bynajmniej nie z powodu dolegliwości gastrycznych. Z powodu tej nikomu niepotrzebnej i mocno niesmacznej zadymy. Bo się jakoś obawiam, że za jakiś czas coś podobnego będzie się działo a propos Auschwitz. Obawiam się bardzo, bo ostatecznie przez pierwsze 22 lata swojego życia widziałem taki mały, gustowny, sześciocyfrowy tatuażyk na przedramieniu mojej Rodzicielki.
I tak sobie myślę tylko, że może jednak przyszła pora, by co poniektórzy zrewidowali swoje pojmowanie słowa 'patriotyzm' i przestali w końcu robić z siebie, i z nas też, idiotów.
Ostatecznie są 'reprezentantami'. Nas wszystkich jakby.

I chyba przyszła już pora na to, by ich wymienić. Jak meble, które nie tylko są już niemodne, ale stały się wyjątkowo niewygodne.
Zmieniony: poniedziałek, 21 września 2009 07:17