wegetarianin w skórzanych kamaszach
Podczas weekendowych zakupów odwiedziłem kilka sklepów, które „w daleko posuniętej trosce” o środowisko naturalne zlikwidowały, lub za dodatkową opłatą sprzedają plastikowe, lub płócienne siatki na zakupy. Daleko posuniętą troskę to one mają jedynie o gotówkę. Inicjatywa, czy raczej szajba, wyszła wiosną z Łodzi, z tej samej co Miller i Kropiwnicki, więc też jest bez sensu.
W mediach trwa ofensywa na tematy ekologiczne. Z obserwacji naukowych wynika, iż produkujemy bardzo dużo śmieci i marnotrawimy energię. Jak temu zaradzić? Wróćmy do lat 1970-1975. Jakie to były ekologiczne czasy po stronie konsumentów!
W sklepie spożywczym mleko sprzedawano z konwi 25 litrowych, nalewano chochlą do baniek przynoszonych przez klientów. Tak samo było ze śmietaną. Później w ramach postępu pojawiły się szklane zwrotne butelki, zamykane kapslem Alu i tu wkradło się po raz pierwszy ZŁO! Na ladzie stały: masło, margaryna, smalec na tacy w kostce 15 kg, obok marmolada sprzedawana z 10 kg puszki, blok orzechowo-kakaowy (coś jak pici polo) pysznił się w kostce 15 kg, landrynki w skamielinie 10 kg. Ser biały w kostce 5 kg, żółty w kole 5 kg lub kwadracie, oblany woskiem.
Wszystko ważone na jednej wadze brudnymi rękami, dawało częste epidemie żółtaczki pokarmowej. Na podłodze stały beczki drewniane(!): 150 litrów ogórka kiszonego, kapusty lub śledzia w soli (zgrabnie wyciąganego za ogon). Jajeczka z mleczka wapiennego – cóż to była za jajecznica, tjaa. Mięso świeżo bite, lub peklowane, na wsi rąbanka trzymana latem w studni. Szary papier i Trybuna Ludu do pakowania. Z detergentów piasek z popiołem, szare mydło i ocet, do prania mazidło z łoju i sody kaustycznej, oraz zwykła soda. Mydło „biały jeleń” i proszek „radion z wybielaczem optycznym” to już luksus.
W małych miejscowościach oszczędzano także wodę, używając ją w obiegu zamkniętym – studnia/miska/pomyje/ogród. Energię elektryczną oszczędzało się zaś najlepiej podczas 20 stopnia zasilania.
W dobie licznych opłat za korzystanie ze środowiska proponuję wprowadzić kaucję na trumny, limity CO2 na grile i znicze cmentarne. Już karze się ludzi za niewypełniony normatyw odebranych posortowanych śmieci (Kraków), więc paranoja nabiera kształtów realnych. Kto eko-szamanów młodego pokolenia da przykład i zacznie żyć tak jak 30-35 lat temu, bez komputera, komórki, nawet telewizora kolorowego, pralki (przecież to elektrośmieci!)?
Nie jestem wrogiem działań słusznych ekologicznych, ale to co się w RP III1/2 w tej sprawie wyprawia nie ma rąk, głowy, nóg ani ptaka. Jak ma, to zamienione miejscami, szczególnie ptak z głową.





