Jak może jaki pilniejszy czytelnik zauważył prowadzę ja prywatną wojnę z MENem i na stronę MENową ja zaglądam. Niemal codziennie.
Była konferencja prasowa Handki ze Zdradą - słowo, że się tak nazywa! - (z zawodu - oba jasno oświetlone, z tego jeden najjaśniej) i jakimiś dwoma jeszcze (z zawodu - też jasno oświetlone). Notka na stronie rzeczowa. A jakże. Konkretna. A jakże.
Ino, że ja jeszcze z innych źródeł korzystam. A jakże.
Bo gdyby tylko z Handki, to bym pewnie miał wodę z mózgu beztroska handkową zrobiony...
Wyrażali się więc Handki o projekcie prawa o szkolnictwie wyższym, stanie przygotowań do rozpoczęcia reformy systemu edukacji i programie "Bezpieczna droga do szkoły".
Ustawa o szkolnictwie wyższym jest - zdaniem Handki - niezgodna z konstytucją, 2/3 studentów płaci za studia a i obowiązujące przepisy maja marne recenzje. Więc: odpłatność za studia (jakie 10 proc. średniego wynagrodzenia czyli pi razy łokieć 130 zł - bagatela!), ale jednocześnie modyfikacja systemu stypendialnego i zwalnianie studentów z opłat. Co powinno otworzyć na oścież drzwi na uczelnie...
Tjaaaa... a wczoraj jakoś inaczej o tych drzwiach Mareczek pisał... Przypominam: 250 zł stancja, 80 dojazdy... dodajmy 130... w sumie będzie 460... a Mareczek dysponuje astronomiczną kwotą 500 zł/miesiąc...
Znaczy wytrych sobie będzie musiał dorobić...
Więc następne: Akademicka Komisja Akredytacyjna i modyfikacja przepisów dotyczących stopni naukowych i nadawania tytułu profesora.
Stopnie naukowe w wyłącznie uczelniom chce wypuścić, ale i instytuty trochę w tym względzie będą mogły. Via uczelnie. Czyli taki PAN bedzie występował do Uniwersytetu o Czy Innym na przykład o nadanie Kubusiowi Anarchosyndykaliście profesorskich pagonów... tego... profesorskiego tytułu.
Studia doktoranckie tylko na uczelniach, a instytuty partycypować w nich mogą li tylko na zasadzie spółki z uczelniami.
Coś mi to przypomina czasy politycznych habilitacji i profesorów za zasługi. BO ja w tych czasach studia... i taką filozofię ops! filozofię marksistowską z elementami historii filozofii (ćwiczenia) miałem z poważnym pracownikiem naukowym z awansu politycznego. Z ubeka na doktora. I leciał on z książeczki - serio! - propagandowej r. wyd. 1953... Całe szczęście, że profesor był normalny i na wykładach (o dziwo - pełna sala była...) historią filozofii nas na poważnie traktował. A PAN, IBL i inne to nie od dziś są wrzodem na dupie części kadry "naukawej"...
Czyżby swego czasu Handke M. zadarł z PANem i teraz czas zemsty nadszedł?
Jakby kto miał jakie wątpliwości - że się niby czepiam bezpodstawnie - polecam pierwszą i siódma stronę dzisiejszej Wyborczej. Szczególnie kto podpisał list profesorów na str. 7.
Za to w Olsztynie będzie uniwersytet. A jakże. z prawem nadawania doktoratów i prowadzenia przewodów habilitacyjnych.
Ja nie mam nic przeciwko Olsztynowi, ale czy kto z góry MENu nie jest z Olsztyna i nie przygotowuje sobie jakiej ciepłej posadki na po...?
Handke M. po informacji o 4995 gimnazjach z beztroską totalną się o dowożeniu wyrażał. Że "mieć dalej do lepszej szkoły niż bliżej do kiepskiej". Mało tego - jako sukces odnotował, że szkoły dostaną 40 autobusów.
Na 4995... No tak...
Tak się składa, że w zamierzchłej przeszłości byłem wiejskim nauczycielem też. I rozkosze dojeżdżania do wiejskiej szkoły ja poznałem. I dymania na piechotę w deszcz, śnieg, zawieruchę (bez yay - serio! raz nie dojechaliśmy, bo tak wiało, że drzewami zwalonymi drogi pozawalało)...
I wiem ja co to znaczy mieć kawał drogi do szkoły. Od dzieci wiem.
Pan minister też?
Pewnie nie... bo gdyby wiedział, to z tak kretyńską beztroską nie głosiłby tak odkrywczych spostrzeżeń na temat szkolnictwa dowożonego.
Ino, że wtedy były jeszcze pegieery, ursusy i osinobusy...





