Pomysłowi strażnicy miejscy
W Gdańsku strażnicy miejscy ukarali kobietę za wyprowadzanie psa bez kagańca. Ukarali ją bieganiem wokół radiowozu. Sami w tym czasie głośno rechotali z upokorzonej kobiety.
Po pierwsze, to pies ma się znajdować na smyczy, o kagańcu przepisy nic nie mówią, po drugie, kto dał im prawo wymyślania kar? Za zrobienie przez psa karą będzie zrobienie laski strażnikowi?
W strażach miejskich, jak obserwuję u siebie, zatrudnia się krewnych i znajomych królika. Jeśli w Gdańsku jest podobnie, to zupełnie się nie dziwię, że biegają tam kretyni, którzy sami się obwołali sądem i katem.
Mam nadzieję, że strażnicy-sędziowie trafią kiedyś na dziewczynę dresa, która z wypasionym bublowatym wyjdzie na spacerek. I wtedy przeczytamy w prasie – dwóch strażników dotkliwie pobitych przez miejscowych dresiarzy. Oby…



